Efekt kursora dostarczyły profilki.pl

Opowiadania Belli

Kto będzie następny?

Dzisiaj postanowiłam, że ogłoszę kto będzie moim następcą. Nie było to zadanie proste, ponieważ mam 5 dzieci, a niedługo będzie więcej. Myślałam o tym przez kilka tygodni, aż w końcu podjęłam decyzję. Poprosiłam rodzinę aby w południe wszyscy przyszli pod jezioro przeznaczenia  - to tam zawsze zapadają ważne decyzje. Nikt się nie spóźnił, ponieważ każdy chciał pokazać jaki to on jest odpowiedzialny, to znaczy nikt oprócz Elsy:
- Przepraszam was za spóźnienie obiecuję, że to się nigdy nie powtórzy - powiedziała widocznie zawstydzona
- Dobrze kochanie nic się nie stało, siadaj - powiedziałam jej z uśmiechem - Pewnie już wszyscy wiecie po co was tu ściągnęłam.
- Tak, wszystkich już powiadomiłem - odezwał się Ifus
- Dobrze, więc chciałabym zadać każdemu jedno pytanie - odparłam - Najpierw Camila
- Tak? - spytała się uśmiechnięta z myślą, że to właśnie ją wybiorę
- Chciałabym się spytać, czemu chciałabyś zostać naszym następcą? - spytałam się
Camila zastanowiła się chwilę, po czym odparła:
- Chciałabym zostać waszym następcą, ponieważ myślę, że tylko ja się do tego nadaję - odpowiedziała
- Wcale nie! - krzyknął Cyndi, bo nie mógł się już powstrzymać
- Wy wcale nic nie wiecie o tym, ja czytałam góry książek o bycia alfą - wtórowała się Alexandra
- Ale ja za to jestem najstarszy! - krzyknął Cyndi
- Nie zapomniałeś o mnie, Cyndi! - zdenerwowała się Nicola
- I co, że jesteś moją bliźniaczką!? Ja za to jestem basiorem, a ty waderą! - krzyknął ze złością
- Możecie przestać? - spytała łagodnie Elsa
- Nie!!! - krzyknęło całe rodzeństwo
- Wy to jesteście tylko do kłótni! - wkurzyła się Camila
- A ty to niby nie?! - Zawył ostro Cyndi
Tak się kłócili przez 10 minut, aż w końcu:
- Cisza! - krzyknęłam
Nagle wszyscy się uciszyli.
- Teraz pokazaliście mi, że to nikt nie zasługuje na to stanowisko! - krzyknęłam ze zdenerwowaniem
- Widzisz Cyndi to wszystko twoja wina! - dodała Camila
- A ty się ucisz wreszcie! - krzyknął Cyndi
- Wy chyba nigdy nie przestaniecie! - wkurzyłam się
- Kochanie, może jutro to ogłosimy - powiedział Ifus
- Nie! Ja już postanowiłam - powiedziałam - następcą pary alfa zostaje . . . Elsa!
- Ona?! Ona sobie rady nie da! - wkurzył się Cyndi
- Cisza, ona jako jedyna jest warta tego stanowiska - powiedziałam
Później wróciliśmy do domu, oczywiście wszyscy byli wkurzeni na mnie, Ifusa i Elsę, ale no cóż zdarza się. . .
_____________________________________

Prezent walentynkowy

Ostatnio często zastanawiam się nad moim życiem. W ogóle nie szanuje tego co mam. Mam przecież męża, piątkę wspaniałych dzieci i super watahę! A ja tylko myślę o moich rodzicach. Każdy chyba chciałby ich poznać na moim miejscu. Zawsze jednak sobie myślę: ,, Bella, przestań o nich myśleć, oni na pewno nie myślą o tobie i mają cię gdzieś, przecież jakby im zależało by mnie nie porzucili nie?" W każdym bądź razie chciałabym ich poznać. Często myślę nad tym, co by było jakby Ifus tamtego dnia mnie nie zauważył i nie podszedłby do mnie. Dalej byłabym w tamtej jaskini, sama bez nikogo. Za tydzień walentynki, więc z tej okazji chciałam coś ogłosić Ifusowi:
- Muszę Ci coś powiedzieć - powiedziałam
- Co takiego? - spytał
- Bo mam dla Ciebie prezent walentynkowy! - krzyknęłam niecierpliwiąc się
- Ale, walentynki dopiero za tydzień skarbie - powiedział
- Ale to bardzo ważny prezent - powiedziałam
- Dobrze, to mów - odparł
- Bo ja - jąkałam się - jestem w ciąży!
- Naprawdę?! - ucieszył się
- Oczywiście, urodzi się w walentynki! - krzyknęłam
- Kocham cię! - przytulił mnie Ifus


_____________________________________

Ten jedyny

 Nigdy nie wiem jaka była moja przeszłość. Po prostu od kiedy pamiętam zawsze żyłam sama. Nigdy się jakoś specjalnie nie zastanawiałam nad tym, kim są moi rodzice. Na pewno byli zwykłymi nieodpowiedzialnymi wilkami, które nawet nie potrafią zaopiekować się ich maleństwem. Po prostu zero odpowiedzialności. Pewnego letniego dnia, miałam wtedy może z rok, zauważyłam gdzieś w oddali pewnego wilka. Pomyślałam sobie ,, Nie Bella, nie podchodź do niego. Nawet go nie znasz'', ale to on podszedł do mnie:
- Cześć! - krzyknął
- My się znamy? - zapytałam go
- Już tak, jestem Ifus, a ty? - zapytał
- Ja Bella - odpowiedziałam
- O hejo, Bella - powiedział - Co Cię tu sprowadza?
- Ja tu mieszkam! - krzyknęłam oburzona
- Dobre żarty - zaczął się ze mnie wyśmiewać
- Ja tu mieszkam, ile razy mam Ci to powtarzać! - zdenerwowałam się
- Ale jak ty tu możesz mieszkać?! Tu nie ma żadnego wilka oprócz mnie! - odparł
- A ty co tutaj robisz? - zapytałam
- Też tu mieszkam! - krzyknął również oburzony
- Ale jak?! Przecież widzę Cię pierwszy raz na oczy! - wrzasnęłam
- Ja też, od kiedy tu mieszkasz? - zapytał
- Od urodzenia, a ty? - odparłam
- Ja też, przecież to niemożliwe, że się pierwszy raz widzimy - powiedział
- A gdzie dokładnie mieszkasz? - spytałam z zaciekawieniem
- Stąd to jakieś 3 minuty drogi - odpowiedział
- To niesamowite, że widzimy się dopiero teraz - uśmiechnęłam się
- To może ja się tutaj wprowadzę i będzie nam raźniej? - spytał
- Jasne - odpowiedziałam
Za chwilę Ifus był z powrotem. Od tamtego dnia mieszkaliśmy razem, długo byliśmy TYLKO przyjaciółmi. Pewnego dnia jednak, kiedy przyszedł czas abyśmy opowiedzieli o swojej przeszłości coś się jednak zmieniło:
- A tak w ogóle, jak tu się znalazłeś? - spytałam
- Sam nie wiem. W sumie można powiedzieć, że od zawsze - odpowiedział
- Ja tak samo! - odpowiedziałam radośnie
W tej chwili Ifus mnie objął, a później, no sami wiecie. Pocałowaliśmy się! Od tamtej pory miedzy nami było coś więcej niż tylko przyjaźń. Staliśmy się parą! Potem urodziły nam się szczeniaki i postanowiliśmy założyć watahę, żebyśmy mieli więcej towarzystwa i szczęśliwą rodzinę.

_____________________________________

Więcej wilków w watasze?

Dzisiejszy dzień był taki jak zwykle, czyli dziwny. Przyszłam do domu do Ifusa i bliźniąt. Ifus zauważywszy, że jestem trochę smutna zapytał:
- Coś się stało, Bella
- Nie, nic takiego - odpowiedziałam z radością na twarzy
- Widzę, że już wszystko dobrze - uśmiechnął się
- Pomyślałam, że może byśmy wyszli z dziećmi na podwórko, co? - Zapytałam
- Świetny pomysł - odpowiedział
I faktyczne to był trafny pomysł. Chodziliśmy po łąkach i biegaliśmy, całą rodziną. Bardzo lubiłam to robić, tym bardziej, że mamy już pełną rodzinę. Ja, Ifus i dzieci, no całkiem fajna rodzinka. Czekałam tylko na... na.... hmm.... Ciekawe na co samica alfa może czekać, mając partnera, dzieci i stanowisko.... eee... O, więcej wilków w watasze! Wtedy nie wiedziałam, że to się wkrótce spełni.
Wróciliśmy do domu. Poszliśmy spać. Podobnie minęły następne dwa dni nic ciekawego, po za tym, że do watahy doszło więcej wilków, ale dalej miałam dziwne przeczucie, że hmmm... już się tak kiedyś czułam, ja... jjj..a..JA JESTEM W CIĄŻY! Domyśliłam się tego dopiero teraz... Postanowiłam powiedzieć o tym Ifusowi, przecież jak on tego nie będzie wiedział to kto?
- Witaj Ifus - przywitałam się z nim
- O, witaj kotku - odwzajemnił przywitanie
- Muszę Ci coś powiedzieć - wzięłam się na odwagę
- Mów kotku - powiedział odważnie
- No... bo... ja, bo my, bo..... - jąkałam się - bo.... JESTEM W CIĄŻY! - wydusiłam nareszcie
- Naprawdę?! - Ucieszył się Ifus i objął mnie
- Tak - potwierdziłam
- Kiedy masz termin? - zapytał
- yy....yyhhmm.. a już wiem, 22 stycznia - odpowiedziałam
- Super, kocham Cię - powiedział
- Ja ciebie też - odwzajemniłam uczucie
Bella

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz