Efekt kursora dostarczyły profilki.pl

Opowiadania Neonbow

Adopcja

Brynn przybiegła do domu z przedszkola i zaczęła krzyczeć do mnie: 
- Mamo! Mamo! Słuchaj! Pani z przedszkola powiedziała, że w sierocińcu jest ok. 80 malutkich szczeniaczków!
-Oj Brynn. Masz bardzo dobre serduszko. Ale to opieka adopcyjna musi najpierw sprawdzić czy nasza jaskinia się sprawdzi - powiedziałam 
- Mamusiu! Ale ja zawsze chciałam małych braci i siostrzyczkę! - powiedziała Brynn
- Oj no chodź zapytamy się tatusia. - powiedziałam wesoło
Brynn była wesoła, dobrze ją znam i jest bardzo towarzyska oraz bardzo miła dogadałaby się z innymi. Na szczęście Matt się zgodził, więc poszliśmy do sierocińca. W drodze do niego, usłyszeliśmy piski w krzakach
- Mamo! Tutaj ktoś jest! - krzyknęła wystraszona Brynn
Nic w życiu nie zszokowało mnie bardziej po tym, co zobaczyłam. Trzy małe z ciężkimi ranami szczenięta: Wadera (Mortify), basior (Choco) i drugi basior (Drops). Postanowiliśmy wyleczyć ich i zaprowadzić do domu, potem opowiedzieliśmy im co się stało (mieli tak mocne rany że utracili pamięć).
_____________________________________
Matt

Był piękny wieczór... Nudziło mi się więc wyszłam na spacer po lasie. Nagle usłyszałam że ktoś do mnie podchodzi, ale zanim się odwróciłam byłam już uśpiona. Całe szczęście tymczasowo! 
- Czego ode mnie chcesz!? Kim ty w ogóle jesteś?! - krzyknęłam speszona
- Witaj droga NEONBOW chyba mnie pamiętasz to ja Mike! - Odezwał się
- O nie! Gnojku wypuść mnie! - Błagałam
- Nie! Powiedz całą prawdę o twoich watahach! W ilu jesteś? Jaki mają czuły punkt?! - Coraz bardziej naciskał. Chciał się zemścić za to, że jak byłam mała zabrałam mu batonika! Dziwne nie? Cóż.. Chciał żebym umarła i jak bym mu nie powiedziała to bym mocno oberwała..
- Nic nie powiem! [NAGLE PORAZIŁ MNIE PRĄD] Auć! No okey no więc -  już miałam mówić, ale nagle przybiegł jakiś tajemniczy wilk:
- Puszczaj ją Mike! - Krzyczał
- Wrrr... Tak się bawimy? Okey -  Zaczęli się bić
Tajemniczy wilk nakazał mi, żebym uciekała i powiedział, że wiecznie siedzi w lesie i żebym wpadła
Uciekłam. Na drugi dzień przeszłam cały las! 
- Hej - odezwał się ktoś za mną - To ja! Uratowałem cię.... a tak  w ogóle nazywam się Matt
- Miło poznać - powiedziałam
- Jesteś wolna w piątek? Jak tak, widzimy się pod wodospadem serc! - Puścił mi oczko po czym zniknął
,,Okey" - pomyślałam
Był piątek ładnie się ubrałam, żeby dobrze przed nim wypaść i wywrzeć jak największe wrażenie.
- Okey Neonbow jesteś gotowa - jak głupia gadałam do siebie
Czekał tam na mnie pięknie ubrany.
- Hej mała :D - uśmiechnął się i dał mi piękny pierścionek
- WOW! PIĘKNY! Czekaj , czekaj.. to oznacza że..- przerwał mi
- Tak.. Wyjdziesz za mnie?
Odpowiedź była oczywista - TAAK! ekhm.. znaczy tak :D
Pocałowaliśmy się :**
Tydzień później zebraliśmy się przy śniadaniu
- Matt.. Muszę ci coś powiedzieć... Ja.. jestem... W CIĄŻY! - krzyknęłam
- Naprawdę! To super wiadomość! Basiorek czy waderka? -  Pytał o wszystko i był bardzo ucieszony
- Dziewczynka - Odpowiedziałam
I teraz nadal wyczekujemy na szczeniaka widzimy się w kolejnym opowiadaniu buźka :*  
                                                                                                                                                  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz