- Clara uciekaj! - krzyczała moja mama
- Uciekaj o nas się nie martw! - krzyczał mój ojciec
Chciałam iść im pomóc, ale zaczął mnie gonić jakiś wilk. Okrążyli mnie i Conrada, ale jakoś nam się upiekło i uciekliśmy im. Biegliśmy tak z 5 minut, aż stanęliśmy. Conrad pomyślał, że nie ma sensu biegnąć dalej i tak nas nie znajdą. Było już późno, ale mimo tego uparłam się, że muszę wracać tam, do mojej rodziny. Conrad uległ mi i się zgodził. Wracając tam zaczęliśmy rozmowę:
- A co jeśli ich tam nie będzie? - zapytałam przerażona
- Będą na pewno - uspokajał mnie Conrad widząc, że już prawie płakałam
- Miejmy taką nadzieję - powiedziałam z nadzieją w głosie
Szliśmy jeszcze jakieś 6 minut, aż doszliśmy do celu.
- Mamo! Tato! - krzyczałam, ale nikt się nie odzywał
- Mamusiu! Tatusiu! - krzyczałam dalej
Nie było ich . . . zostałam sama. . . . bynajmniej wtedy tak myślałam. Zaczęłam płakać, ale Conrad mnie uspokajał:
- Przepraszam, że teraz tak powiem, ale może już pójdziemy - zaproponował - musimy gdzieś przenocować, a tu nie jest bezpiecznie.
- Nie!!! - Szlochałam dalej
On przytulił mnie i. . .
Clara
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz