Efekt kursora dostarczyły profilki.pl

czwartek, 4 lutego 2016

Rodzinna tajemnica cz.1

Kiedyś, dawno temu byłam w innej watasze. Wtedy miałam mamę tatę i. . . . rodzeństwo? Nie wiem sama, nawet nie znam swojej przeszłości. Pamiętam tylko ten . . . tak, właśnie ten dzień, kiedy straciłam wszystko! Miałam wtedy 4 miesiące. Cała wataha wstała uradowana, że nastał kolejny dzień. Tamtego dnia chciałam zakolegować się z tym nowym Conradem. Wszyscy mówili, że przyniosła go nasza lekarka. Wydawał się być interesującym wilkiem. Pożegnałam się z mamą i poszłam do szkoły. Czekałam tylko na świetną okazję aby go zagadać, a ponieważ był też nowy w szkole pani mi uprościła zadanie. Kazała mu usiąść obok mnie. Nawet nie wiecie jak się cieszyłam. Zaczęliśmy gadać. Gadaliśmy o wszystkim, ale szczegółów nie pamiętam. Już był koniec szkoły i wracaliśmy do domu, gdy nagle . . . .
- Clara uciekaj! - krzyczała moja mama
- Uciekaj o nas się nie martw! - krzyczał mój ojciec
Chciałam iść im pomóc, ale zaczął mnie gonić jakiś wilk. Okrążyli mnie i Conrada, ale jakoś nam się upiekło i uciekliśmy im. Biegliśmy tak z 5 minut, aż stanęliśmy. Conrad pomyślał, że nie ma sensu biegnąć dalej i tak nas nie znajdą. Było już późno, ale mimo tego uparłam się, że muszę wracać tam, do mojej rodziny. Conrad uległ mi i się zgodził. Wracając tam zaczęliśmy rozmowę:
- A co jeśli ich tam nie będzie? - zapytałam przerażona
- Będą na pewno - uspokajał mnie Conrad widząc, że już prawie płakałam
- Miejmy taką nadzieję - powiedziałam z nadzieją w głosie
Szliśmy jeszcze jakieś 6 minut, aż doszliśmy do celu.
- Mamo! Tato! - krzyczałam, ale nikt się nie odzywał
- Mamusiu! Tatusiu! - krzyczałam dalej
Nie było ich . . . zostałam sama. . . . bynajmniej wtedy tak myślałam. Zaczęłam płakać, ale Conrad mnie uspokajał:
- Przepraszam, że teraz tak powiem, ale może już pójdziemy - zaproponował - musimy gdzieś przenocować, a tu nie jest bezpiecznie.
- Nie!!! - Szlochałam dalej
On przytulił mnie i. . . 
Clara

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz